czwartek, 28 sierpnia 2014
Z ambony
środa, 23 lipca 2014
Coś nowego soł macz ^^
Witam wszystkich. Poświęciłem dzisiaj troszkę czasu i ogarnąłem w końcu tego bloga, bo już mi samemu zaczęło się robić trudno poruszać po tym całym bałaganie, który się tu zrobił. Jest prawie sto postów, nie można klikać w nieskończoność, żeby dostać się do tych najwcześniejszych... A co zrobiłem? Ruszyłem leniwe dupsko i pobawiłem się stronami...Klik w zakładkę, i jest lista linków do poszczególnych rozdziałów. Coś, co każdy ma od dawna, a ja jak zwykle na czas ^^
Mam nadzieję, że to ułatwi komuś, no, może jeśli nie życie, to chociaż nawigowanie po Austerii :) A, i jak widać, dodałem tajemniczą stronę "Primarch"...Otóż, (i to informacja głównie dla Ady, bo jak na razie tylko Ona pozostaje wierną fanką moich Warhammerów), pisząc Angrona, nabrałem ochoty, żeby stworzyć jakieś właśnie takiej długości opowiadanka o jego braciach. Kolejna będzie o (chyba) o znanym już Perturabo i planecie robali. Reszta pojawi się jak tylko coś wymyślę.
Dla reszty- jest oczekiwany przez Neo "Diabeł", który zbliża się ku końcowi (sorry stary, to nie miało nigdy być długie :/), a w najbliższym czasie pojawi się Wojna o Midgard.
PS. Kto kojarzy co znajduje się na zdjęciu, ten wie ^^
sobota, 28 czerwca 2014
Warhammer
OMG! :O Jak się jaram, normalnie zaraz nie wytrzymam i dostąpię samozapłonu...To jest lepsze niż najlepsza rzecz jaką w życiu widziałem! Tak, jestem beznadziejnym, niereformowalnym nolifem, który z otwartą gębą wpatruje się w podobne cudeńka, ale no jak można mnie winić? :D To jest...Piękne! Akurat jak w Isthmusie miałem wprowadzać wątek Szarych Rycerzy...No nie mogę...Tak się napaliłem na pisanie teraz, że hej! Akurat po Midgardzie, przyszła pora na Isthmus... Czekając na ten film, już czuję się jak trzyletnie dziecko na Gwiazdkę ^^
środa, 7 maja 2014
Dzień III
Wyszedłem o 10:15, i potem miałem czekanie do 14 na rozszerzoną. Jakiś mózg wymyślił, że mamy mieć obie w ten sam dzień...Poszliśmy na pizze, a wiadomo, nie je się na sucho, więc hmm...Piwo to nie alkohol, więc wiadomo. Tym bardziej, że do 14, to już żaden alkomat nic nie znalazł. Na rozszerzonej znowu był cyrk. Gramatyka, słuchanie, słowotwórstwo...Banalne wręcz....Opowiadanie? Człowiek przyzwyczajony do długich tekstów, a tu mu każą w max 300, bo jak przekroczysz to 0 pkt za formę...I jeszcze oczekują "bogactwa językowego", i żeby to miało ręce i nogi. Byłem z siebie dumny, bo wyszło "tylko" 416 słówek..."The","a","an"...to cholerstwo jest jak jakaś szarańcza, która pożera prawie połowę limitu! Po raz kolejny, zabijają moją twórczość...W imię czego? Co szkodzi usunąć górną granicę? To w końcu ROZSZERZONA! Z krwawiącym sercem skasowałem barwne opisy przyrody, ludzi i miejsc... I wyszło to takie miałkie, że w życiu bym takiego opowiadania nie napisał z własnej woli...Takie literackie sepuku...
Skończyliśmy o 17:20, w domu byłem o 19...A jutro co? Ustna z polskiego, na 9 rano :D Zbuntowałem się, i stwierdziłem, że nie ma się po co uczyć, wczoraj umiałem, jutro też będę ^^. Jeszcze tylko dwie daty: 16- ustny angielski (kaszka z mleczkiem), i 20-pisemny z historii. Oczywiście są jeszcze egzamin zawodowe w czerwcu, ale to to już się będę martwił w czerwcu. Jutro wieczorem postaram się już wrzucić kolejną część "Wojny o Midgard", bo już dawno nie było ^^
poniedziałek, 5 maja 2014
Dzień I
No i już. Wiele szumu, tak naprawdę o nic. Dzięki niesamowitej mocy internetu, i pracy jakichś nieznanych mi ludzi, którzy akurat nie mieli nic lepszego do roboty, napisałem dziś maturę z języka polskiego. To nic, że się spóźniłem, i zamiast o planowanej 8:30 wparowałem do sali o 8:51. To nic, że dyrektor okazał mi wyrozumiałość, i wrzeszczał tylko przez 5 minut. To nic, że zostało mi najgorsze miejsce, zaraz przed komisją pilnującą. To nic, że wypisały mi się 3 z 4 długopisów, które ze sobą wziąłem. A, i to nic, że kompletnie olałem kwestię lektur, i nie zadałem sobie trudu z czytaniem streszczeń czy czegokolwiek.
Uwielbiam, uwielbiam czytać. Ale nie lektury. Nie wiem, czy to kwestia tego, że są mi narzucane, i odzywa się moja buntownicza natura, czy też po prostu do kanonu trafiają same nudne i mdłe tytuły. No, z jednym wyjątkiem. Mówię oczywiście o Trylogii Sienkiewicza. Och, ileż ja godzin przesiedziałem wyjeżdżając z Panem Skrzetuskim na podjazdy, hulając z Jędrusiem, i współczując Małemu Rycerzowi jego nieszczęśliwych romansów. Ileż mąk wycierpiałem wraz z nimi wszystkimi, gdy patrzyli na cierpienia umiłowanej Ojczyzny..."Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało". Samo "Ogniem i mieczem" przeczytałem ponad dziesięć razy. "Potop" troszkę mniej.
Najwięcej problemów miałem z "Panem Wołodyjowskim", bo tam za dużo było romansów, a za mało szabli. W każdym razie, "Potop" był jedną z 4 lektur, które przeczytałem w całości w szkole średniej ("Zbrodnia i kara", "Potop", "Dżuma", "Ferdydurke" -bo mnie bawiło streszczenie, więc pomyślałem "co mi tam"). I co? Przychodzi matura, temat numer jeden: "Żołnierskie emocje bohaterów "Potopu" Henryka Sienkiewicza. Na podstawie przytoczonego fragmentu powieści omów stany emocjonalne, zachowania i sytuacje ukazanych w nim postaci". No i powiedźcie, że nie jest prawdą, jakoby "głupi miał zawsze szczęście" :D. Nawet już nie sprawdzałem drugiego tematu, ("Na podstawie fragmentu "Wesele" Stanisława Wyspiańskiego, porównaj poglądy Poety i Gospodarza na temat poezji narodowej oraz przedstaw sądy bohaterów o Polakach"), bo gdy tylko przeczytałem "Wesele" wyskoczyło mi w głowie:
No, bo po co ryzykować dobre zdrowie, jak można napisać o czymś, co do czego ma się 100% pewności? Prawie mi brakło miejsca, egzaminator będzie miał co czytać. Kompletnie nie rozumiem paniki swoich rówieśników. Najgorsze było to ich mądrowanie co do odpowiedzi ^^ Osobiście, nie mam najmniejszego zamiaru szukać rozwiązań w internecie. Wolę poczekać na oficjalne wyniki. I tak już nic nie zmienię, karta oddana, koniec. Więc...Po co sobie psuć nerwy? :D
czwartek, 24 kwietnia 2014
Tytuł roboczy: "File 20894757563353451-classified"
Tu małe info dla każdego kto jest zainteresowany- przygody Ivara wielkimi krokami zbliżają się do końca. Nie mówię, że w tym miesiącu, bo może niekoniecznie, zależy jak będę stał z czasem...Ale już naprawdę niewiele zostało. Mam już plany na kolejny cykl, ba, spisałem sobie kilka, według mnie najbardziej wartych uwagi, spośród tych, które przyszły mi do głowy, także gdy "Wojna o Midgard" będzie finito, od razu biorę się za coś nowego. Pozostaje oczywiście "Isthmus", który nie wszedł jeszcze nawet w główną fazę fabularną, ale wejdzie, już napisałem pod to podwaliny... W międzyczasie postaram się też wrzucać jakieś shorty, ale naprawdę, naprawdę krótkie, góra dwie części. Bardzo się mi spodobał pewien pomysł na cykl luźnych opowiadań, bez jakiejś głównej fabuły i wielkiego sekretu, coś w stylu "Kryminalnych zagadek Miami",wiadomo o co chodzi. Ale tematyka odbiegająca, nie umiem pisać o współczesnych metodach śledczych. Ogólnie, nie przepadam za pisaniem o współczesności. Z pewnym właśnie wyjątkiem, ale to w swoim czasie. Spróbowałem też swoich sił w czymś co można by uznać za swego rodzaju pamiętnik, czy coś w tym rodzaju, efekty można zobaczyć poniżej. Szczerz- dobrze się przy tym bawiłem. Jeśli się spodoba, mam kilka innych "przemyśleń z dnia codziennego", które mógłbym przedstawić w podobny sposób.
Nie wiem, czy jutro coś się pojawi, zależy od stanu, w jakim wrócę do domu ^^ Jak zapewne część osób wie, jutro, klasy maturalne kończą szkołę. A wiadomo, jak się ma w klasie 24 innych chłopaków, i zero dziewczyn, to takie okazje TRZEBA uczcić w odpowiedni sposób. Dlatego idziemy na mszę, a potem na pizzę wegetariańską, bo biedne zwierzątka, to nasi przyjaciele, nie jedzenie. Każdy wie, że śpiewanie "Hossanna" przez bite cztery godziny, i samobiczowanie, jest męczące, stąd mój wniosek, że mogę wrócić do domu...zmęczony. A jeszcze muszę do 8 maja skrobnąć prezentację maturalną, bo choć temat łatwy ("Różne postawy patriotyzmu w literaturze"), to i tak coś tam pasuje mieć, choćby po to, żeby pokazać komisji jakiś konspekt. Niech znają ciężką pracę! Zwłaszcza, że mój wywiad donosi, że panie z mojej komisji, są wymagające. Oj tam, oj tam. Mój przykład patriotyzmu w postawie Eddarda Starka, który pomimo śmiertelnego niebezpieczeństwa ze strony Lannisterów, postanowił wspomóc króla Roberta Baratheona, Pierwszego Tego Imienia, Władcę Andalów, Rhoynar i Pierwszych Ludzi, Lorda Siedmiu Królestw i Protektora Królestwa,ginąc za swą lojalność, zdmuchnie im tusz z rzęs. Tak naprawdę, to jedyne czego się obawiam, to matematyka. Oj stracę ci ja punktów na tym, stracę! :P NA próbnej miałem tylko 82 %...Taki wstyd...Mogłem się uczyć, a nie podchodzić z marszu...:D Ok, przechwalam się teraz, ale cóż...^^ Lepiej być zbyt pewnym siebie niż nieśmiałym i niepewnym swojej wartości. Co nie zmienia faktu, że od 5 do 8 maja, możecie trzymać za mnie kciuki :D Gdyż jak to powiedział mój ulubiony bohater "Pieśni Lodu i Ognia": "Hodor!"
Pod koniec, chciałbym podziękować wszystkim, którzy czytają moją radosną twórczość pomimo jej niedoskonałości, i wspierają mnie miłymi komentarzami.Dziękuję Wam serdecznie, polecam się na przyszłość, zamierzam tu bowiem jeszcze trochę zostać. A, i wiem, że może niektórym nie odpowiada wygląd mojego bloga, ale no cóż, marny ze mnie designer. Wylewające się flaki i wyrwane wątroby przedkładam na coś tak błahego jak estetyka. A phi! Pfff...:P A tak serio, to mam dwie lewe ręce jeśli chodzi o cokolwiek związanego z projektowaniem stron. :(
czwartek, 20 marca 2014
Update :)
poniedziałek, 24 lutego 2014
Hejj:-)
Nooooo, dzis przyszedl zamowiony dysk, zdazylem go juz podpiac, ale poki co, nie chcialo mi sie instalowac Windowsa, ani zrobic tych wszystkich innych bzdur, ktore sa niezbedne do prawidlowego dzialania komputera. W zyciu nie podpinalem sam zadnego podzespolu, mam nadzieje ze nic nie schrzanilem i nie poczuje po raz drugi zapachu palonych przewodow. Zostala mi garsc srubek, z ktorymi nie mam pojecia co zrobic, a nadal wszystko wydaje sie dosc solidnie zespolone... Strasznie duzo materialow marnuja przy tej elektronice, naprawde :-D Niestety, rozne sprawy, ktore mam obecnie na glowie sprawia,ze najwczesniej za pisanie kolejnej czesci opowiadania bede sie mogl wziac dopiero w piatek. Wiadomo, matura za niedlugo to cisna, bo im sie wydaje,ze jak sie jeden z drugim nie nauczyl przez 4 lata, to w trzy miesiace nadrobi,maratonem... A wrzuce jak tylko skoncze ^^ Probowalem pisac recznie, ale rozbolaly mnie palce, taka ze mnie krolewna :-/ Zreszta, potem to jeszcze przepisywac...No troszke bez sensu... Caly ten post to jedno wielkie "For the glory of Chaos", ale coz zrobic, jak czlowiek rozemocjonowany:-D. O, ale za to wymyslilem bardzo fajny (wedlug mnie) sposob na porozumiewanie sie pomiedzy Ivarem a Saladynem. Zadne tam czytanie w umysle...No i musze w koncu kogos usmiercic, boo dawno nikt dobry nie zginal:-D:-D A moze nie...
sobota, 15 lutego 2014
Arrrrrrrrrrrrgh!!!
Noo, to mysle,ze to by bylo na tyle...Padl mi wlasnie komputer,sadzac po dochodzacym z wnetrza klikaniu, nastapilo mechaniczne uszkodzenie dysku twardego,a tak przynajmniej mowia internety... Znaczy to tyle,ze jest zle,naprawde zle,az mam ochote rozwalic to dziadostwo na kawaleczki. Siedzialem dzisiaj prawie 6 godzin,napisalem kolejne 12 stron opowiadania... I co, i poszlo z dymem:'( Znaczy jakby byl dym to bym jeszcze zrozumial,ale tu nic,ot nagle sie nic nie chcialo uruchomic, i to wnerwiajace klikanie sie objawilo,niczym "glos wolajacego na pustyni"... Ale wiecie, tam opowiadanie opowiadaniem, szkoda,ale jakos bym przezyl...PRACA MATURALNA, too jest prawdziwy bol, sie w koncu naucze moze i zaczne co wazniejsze rzeczy nagrywac na pendrive'y czy cos takiego, bo to nie na moje neeerwy jest:-P Jak pomysle,ze bede musial jeszcze raz to robic.....uuuuuuh....Nie wiem kiedy wrzuce kolejne rozdzialy, to zabilo moja wene na jakies milion lat:-/ za brak polskich znakow przepraszam, ale moj telefon ma strasznie wredny system uzywania ich, trzeba przytrzymac dosc dlugo, nieee chce mi sie:-P... A podobno "Emperor protects":-/...Wstawie jakiegos update jak sam bede wiedzial cos wiecej,na razie wybaczcie, ide sobie kulturalnie poprzeklinac na zewnatrz:-) Ja wiedzialem,ze trzeba bylo wczoraj zgodzic sie na ta wrozbe od Cyganki...:-/
piątek, 7 lutego 2014
Legenda
czwartek, 6 lutego 2014
Warhammer 40k
Na uniwersum czterdziestego tysiąclecia natknąłem się już jakiś czas temu, było to dokładnie w 2004 roku, wraz z premierą polskiej wersji gry strategicznej pod tytułem "Warhammer 40k: Dawn of War". Tak, miałem wtedy 10 lat i lubiłem grać w gry komputerowe, zresztą nadal lubię, to żaden wstyd! Nie będe tu pisał o grze, gdyż patrząc na nia z perspektywy lat, i zdobytych informacji,wiem, że nie była ona zbyt wierna ksiażkom, na którch opierała sie jej fabuła. Jednak wtedy, odcisnęła trwały znak na moim młodym umyśle, napełniajac go obrazami potężnych wojowników walczących w imieniu Imperium Ludzkości przeciwko plagom Obcych i zdradzieckich legionów, które zbuntowały się przeciwko boskiemu Imperatorowi, niosąc ze sobą śmierć i zniszczenie. Niedługo potem ukazało się rozszerzenie "Dark Crusade", które wprowadzało możliwość wcielenia sie w inne rasy, pozwalając zrozumieć motywy kierujące każdym z gatunków zamieszkujacych Wszechświat. I to właśnie było kopniakiem, który nakazał mi zacząć szperać głębiej wokół fabuły, w wyniku czego odkryłem, że gry oparte są w rzeczywistości na książkach, pisanych nie przez jednego człowieka, a przez cały zespół pisarzy. Po długich poszukiwaniach, udało mi się znaleźć bibliotekę, w której było kilka tomów Dana Abnetta z cyklu "Duchy Gaunta". Gaunt, jest to pułkownik-komisarz jednego z regimentów Imperialnej Gwardi- liczącej miliardy żołnierzy siły zbrojnej, stanowiacej głównie mięso armatnie w potyczkach toczonych przez ludzkość. Bardzo mi się spodobały, jednak nie było to jeszcze to. Brakowało mi Kosmicznych Marines, czyli modyfikowanych genetycznie wojowników, którzy zakuci w potężne pancerze siłowe i uzbrojeni w śmiercionosne boltery oraz miecze łańcuchowe, stanowili główna siłę utrzymujacą Imperium w całości. Ale wkrótce i ten niedobór został zaspokojony, ponieważ udało mi sie kupić na allegro pierwszą ksiażkę z cyklu"Kosmiczny Wilk", opowiadajacą o losach młodego aspiranta Legionu Kosmicznych Wilków- Ragnara. Ale dopiero w tamtym roku natrafiłem na prawdziwą perełkę. Na amazonie dorwałem komplet książek z sagi "Herezja Horusa", opisujacej początki powstawania Imperium, i rozłam w jego szeregach, który doprowadził do ttułowej herezji. 22 tomy w jezyku angielskim! Nie mogłem przepuscic takiej okazji, a że akurat byłem przy kasie to co sobie miałem żałować! Obecnie jestem w trakcie czytania 14 tomu, i wciągam się coraz głębiej z każdą kolejną stroną.
Teraz chciałbym powiedzieć co nieco o fabule.
Jest trzydzieste ziemskie tysiaclecie. Nasza planeta, przemianowana na jej łacińskie miano- Terra, jest teraz poznaczonym śladami wojen nuklearnych i pozbawionym oceanów światem, na którym ludzkość chroni sie w potężnych miastach-kopcach, z których każde zdolne jest pomieścić po kilka miliardów mieszkańców. Walki, które oszpeciły planetę miały na celu zjednoczenie Terry pod władzą Imperatora, o którym wiemy tylko tyle, że jest zakutym w złoty pancerz gigantem, którego twarz otoczona jest zawsze kręgiem światła.
W celu wygrania konfliktu, tworzy on w laboratoriach ukrytych głęboko pod Himalajami genetycznie modyfikowanych żołnierzy, którzy wzrostem i muskulaturą przewyższaja zwykłych śmiertelników. Po zjednoczeniu planety, Imperator ustanowił Wielką Krucjatę, majacą na celu podbój całej galaktyki i odnalezienie zaginionych w czasach Ciemnej Nocy rozsianych wśród gwiazd ludzkich kolonii. Jednak aby to osiągnąć musi ulepszyć swoich wojowników, ponieważ zwykli ludzi nie byliby w stanie sprostać temu wyzwaniu. Dlatego też, ze swojego DNA tworzy dwudziestu nadludzi, tak zwanych Patriarchów, z których każdy posiadał cząstkę mocy swojego ojca.
Z kolei na podstawie ich genów powstaje dwadzieścia Legionów Adeptus Astartes, Kosmicznych Marines.
Jednak w wyniku sabotażu, młodzi Patriarchowie zostali uprowadzeni i rozrzuceni po najdalszych zakątkach kosmosu, co zmusza Imperatora do staniecia na czele Krucjaty. Wyprawę wspierają marsjańscy Kapłani Maszyny- Adeptus Mechanicum.
Są oni ludźmi, którzy systematycznie zastępują swoje ciało i organy wewętrzne cybernetycznymi implantami, aby osiagnąć pełnię obcowania z Bogiem-Maszyną. Dostarczają siłom Terry statków kosmicznych i potęznych machin wojennych, majacych ułatwić zadanie podboju galaktyki. Planeta po planecie, kolejne ukłądy gwiezdne zostaja przyłączone do rozrastajacego sie Imperium. W końcu, w jednym z nich zostaje odnaleziony Horus- jeden z Patriarchów. Imperator stawia go na czele wojowników wyprodukowanych z jego ziarna genetycznego i wspólnie kontynuują Krucjate. Wkrótce odnajduje się reszta zagubionych dzieci. Pochłonięty ważnymi sprawami Imperator wraca na Terre, zostawiajac dowodzenie Horusowi, nadajac mu tytuł Mistrza Wojny. Jednak pozbawiony kontroli ojca patriarcha, ulega podszeptom Chaosu- pierwotnej siły czajacej się poza granicami kosmosu, wiecznie pragnacej zyskać dominację nad światem żywych. Horus przeciaga na swoja stronę ośmiu braci i wspólnie rozpoczynają kampanię przeciw swojemu ojcu. Siły rebeliantów po szeregu drobniejszych potyczek z lojalnymi Legionami docieraja do Terry, gdzie na terenie pałacu Imperatora, mieszczącego się na szczycie Mount Everest'u, dochodzi do ostatecznej bitwy, w której ojciec i syn walczą na śmierć i życie. Horusowi udaje się śmiertelnie zranic swojego stwórcę, ten jednak ostatnim wysiłkiem woli zabija zdrajcę. Umierajace ciało Imperatora zostaje złożone w Złotym Tronie- urządzeniu, które podtrzymuje go przy życiu. Niedobitki rebeliantów uciekają by ukryć się w Oku Grozy- układzie gwiezdnym, na którym panuja siły Chaosu. Dla Imperium rozpoczynaja się wieki walki o przetrwanie.
No i jak tu tego nie lubić?? Dodatkowo powiem, że historia II i XI Legionu Kosmicznych Marines jest tak tajemnicza, że zapiski o przyczynach ich zniknięcia zostały wymazane z imperialnych kronik :) Taki smaczek :) Opisałem to wszystko nieco chaotycznie, ale trudno streścić pięćdziesiąt tomów w krótkim tekście :) Mam nadzieję,że się podobało, i że ktoś zaciekawi się na tyle, by siegnąć po ksiażkę z uniwersum Warhammera 40k :) A dla tych co nie przepadaja za czytaniem, jest film! Nosi tytuł "Ultramarines"..Co prawda jest to animacja, ale to chyba zrozumiałe biorąc pod uwagę ile kosztowałyby kostiumy i efekty specjalne..
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Nominacje do VBA
czwartek, 23 stycznia 2014
"Gra o tron": książka vs serial
Jako zagorzały fan, postaram się przybliżyć Wam swój punkt widzenia.
1."Krwawe Gody".
Zdecydowanie największa zmiana w stosunku do fabuły książki. Rob Stark bowiem tak naprawdę ożenił się z Jeyne Westerling! Była ona córką jednego z mniej znaczących rodów Dorzecza. Z Robbem poznali się kiedy chłopak szturmował jej rodzinną twierdzę- Białą Grań. Został wtedy ranny w ramię (trafiła go strzała). Zamek został zdobyty, a Młody Wilk oddał się pod opiekę Jeyne. Wkrótce potem przyszłą wieść o spaleniu Winterfell, i pod wpływem emocji młodzi spędzili ze sobą noc. Nie chcąc skazić honoru dziewczyny, młody Stark bierze ja za żonę. Pokazuje to jak bardzo wdał się w swojego ojca, który nade wszystko cenił honor. Nie ma tu mowy o żadnej namiętnej miłości, choć i ta przyszłą z czasem. W serialu natomiast Młody Wilk zakochuje się w pannie z możnego rodu z Volantis, która wcześniej go nienawidziła bo kaleczył ludzi na wojnie :). No i samo wesele u starego Frey'a. Żony Starka nie było na przyjęciu! A tym bardziej nie była w ciąży. Jednak...takie przedstawienie "Krwawych Godów" jest bardziej emocjonalne, buduje w widzu większą nienawiść do Lannisterów, i sympatię dla Starków. Ludzie płakali(!) oglądając ten odcinek.
W tym wypadku Wygrywa: SERIAL
2.Tyrion Lannister
Kim jest najmłodszy syn lorda Tywina, chyba nie muszę tłumaczyć. Powiem tylko, ze dla mnie to najbarwniejsza i najciekawsza postać zarówno w książce jak i serialu. Inteligentny i przepełniony wewnętrznym cierpieniem, które topi w kolejnych dzbanach wina, powoduje, że na przemian możemy się śmiać i płakać. Jednak jest różnica pomiędzy Tyrionem z "Pieśni Lodu i Ognia" i tym z telewizyjnego ekranu.
W książce, George R.R.Martin opisuje go jako małego, powykrzywianego człowieczka, o niezbyt urodziwej (żeby nie powiedzieć "szpetnej") fizjonomii, różnokolorowych oczach, z których jedno jest zielone, a drugie czarne.Porównajcie sami! U góry- Tyrion z książki, poniżej- z serialu:
Nie znam się na ocenianiu męskiego wyglądu, ale aktor grający jego rolę przywodzi mi na myśl Hugh Laurie, a za nim przecież kobiety się uganiają! Ale to pewnie przez smutny fakt, że brzydkiemu "Pół-mężczyźnie" nikt by nie współczuł...I kwestia "blizny"...W książce stracił CAŁY nos, zamiast którego miał ziejącą dziurę. Według reżysera, najwyraźniej brak nosa można wymienić na zacięcie się brzytwą...Nikt nie zauważy.
Wygrywa: KSIĄŻKA!
3. Daario Nacharis
I znowu...Czy tak trudno byłoby się troszkę postarać, i ucharakteryzować aktora jak trzeba? Czy trochę niebieskiej i złotej farby plus sztuczna broda, to tak wiele? Tyrosh- jedno z Wolnych Miast, z którego pochodzi Daario, jest znane z ekstrawagancji swoich mieszkańców, którzy lubią ubierać się krzykliwie, układać włosy w fantastyczne fryzury itp...A według autora "Pieśni...", Nacharis był cudakiem nawet jak na standardy swojej ojczyzny! Miał niebieskie włosy, zarówno na brodzie (która była ukształtowana na kształt trójzębu) jak i głowie, natomiast wąsy farbował na złoto. Dodatkowo nosił barddzo "gryzące sie" kolorowo ubrania. Ciekawa postać, prawda? Przyciągałaby uwagę...Ale zamiast tego:
Dostajemy:
Dlaczego?
Nie wiem jak Wam, ale we mnie ten serialowy Daario wzbudza niechęć, prawie odrazę. Jest w nim coś...śliskiego powiedziałbym...I jego pewność siebie...W książce była ok, pasowała do całej postaci, no bo ktoś tak krzykliwy musi być pewny siebie! A w serialu...irytuje.
Ponownie:
Wygrywa: KSIĄŻKA
4.Silny Belwas
A właściwie jego brak. Był on potężnie zbudowanym eunuchem przysłanym przez magistra Ilyrio dla Daenerys, aby ją chronił. Wcześniej walczył na arenie, gdzie wyrobił sobie sławę niezwycieżonego. Jego brzuch zdobiły liczne blizny, gdyż przed każdym zwycięstwem pozwalał swoim przeciwnikom się zranić. Jednak może jeszcze sie pojawi, dlatego w tym przypadku, pozostawię to bez rozstrzygnięcia.
A Wy co wolicie?
sobota, 18 stycznia 2014
Deszcze Castamere
Wersja angielska:
And who are you the proud lord said A kim Ty jesteś,rzekł dumny lord
That I must bow so low? Że muszę ci sie kłaniać?
Only a cat of a different coat, Jedynie kotem innej maści
That's all the truth I know Takiego jestem zdania!
In a coat of gold or a coat of red W płaszczu czerwonym,albo złotym
A lion still has claws, Lew zawsze ma pazury
And mine are long and sharp, my friend, A moje równie ostre są
As long and sharp as yours I sięgną twojej skóry!
And so he spoke, and so he spoke, Tak gadał ten lord Castamere
That Lord of Castamere Tęgiego zgrywajac zucha
And now the rains weep o'er his halls Dziś w jego zamku płacze deszcz
With no-one there to hear I nie ma go kto słuchać
Yes, now the rains weep o'er his halls Dziś w jego zamku płacze deszcz
With not a soul to hear Którego nikt nie słucha
And who are you, the brother said A kim ty jesteś brat króla rzekł
To keep my throne from me? Aby spychać mnie z tronu?
The boy has no claim, just a stag in name Ten chłopiec ma jelenia w herbie
A lion's all I see Lecz nie jest z Baratheonów!
You have your gods and your false boy king Czymże jest ten fałszywy król
What have they done for you? Czy nawet twoi bogowie?
My Lord of Light has the truth, and the might Ze mną potęga Pana Światła
His fire will lead me true Niech drżą moi wrogowie!
And so he spoke, and so he spoke Tak oto mówił w słusznym gniewie
That stag of Dragonstone Ten Jeleń ze Smoczej Skały
And now the flames tear down his pride Dziś jego dumę a nie lwa
And the boy withholds the throne Płomienie rozerwały
Yes, now the flames tear down his pride Dziś jego dumę, a nie lwa
And the boy withholds the throne Płomienie rozerwały
And who are you, the Young Wolf said A kim ty jesteś, rzekł Młody Wilk
To rule with so much fear? By rządzić nami strachem?
You follow the law of a summer child Pamiętaj chłopcze, gdy zetniesz wilka
But winter is drawing near To rozwścieczysz watachę
When you kill a wolf you enrage his pack, Północ pamięta twoje winy I nic jej nie zatrzyma
You'll fear our howls of war Bo rządzisz nami prawem wiosny,kiedy nadchodzi zima
And when the North brings its icy chill Będziesz się bał nadejścia mrozu az nim wilczego wycia
You'll hear no lions roar! I kiedy zabrzmi w mrokach nocy, lew nie wyjdzie z ukrycia
And so he spoke, and so he spoke Tak mówił ten Król Winterfell
That King of Winterfell Nie widząc swej pomyłki
And now the wolves clean out his home Nad jego zamkiem czarny dym, w środku żerują wilki
With not a soul to tell Nad jego zamkiem czarny dym, w środku żerują wilki
Yes, now the wolves clean out his home
With not a soul to tell
And so they spoke, and so they spoke I tak mówili, i tak mówili
Those foes of Casterly Wrogowie Lwów ze Skały
And now their blood will paint her walls Dzisiaj ich krew wsiąka w jej ściany
For all the lions to see Ku zwiększeniu lwiej chwały
Yes, now their blood will paint her walls Dzisiaj ich krew wsiaka w jej ściany
For all the lions to see Ku zwiększeniu lwiej chwały












